O drugiej w nocy do mieszkania Lecha i Danuty Wałęsów w bloku na gdańskiej Zaspie dzwoni Krzysztof Wyszkowski.

- Lechu, masz Nobla! - wrzeszczy.

- Dobra, dobra - zaspany Wałęsa odkłada słuchawkę.

Jest 5 października 1983 roku. Niecały rok temu przywódca 10-milionowej "Solidarności" wyszedł z ośrodka internowania. Od maja znowu pracuje w stoczni jako elektryk. Już przed rokiem był kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla. Prowokacja SB - podrzucone ambasadorowi Norwegii donosy TW "Bolek" - odebrały mu wtedy szansę na nagrodę. Dzisiaj w Oslo zapadnie decyzja o Noblu za rok 1983. Wałęsa zamierza wyruszyć rano na grzyby.

O siódmej dzwoni ksiądz Henryk Jankowski: - Niech Lechu nie jedzie na grzyby. Niech spokojnie pije w domu kawę i czeka.

Wałęsa: - W drogę.

Ósma rano. Lech siada za kierownicą białego mikrobusa volkswagena...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.