- Mam do pani następującą sprawę.

- Jestem po to, aby pani pomóc.

- Jasne. Pani, piwo w puszce wypiłam. Coś mi już od razu w nim nie przypasowało. I po dwóch dniach jak kot zaczęłam rzygać. To poszukałam tej puszki i ją rozkroiłam. A tam w środku zwłoki małej białej myszki były.

- Rozłożone?

- No, kurwa, mówię, że zwłoki. Zwłoki to nie świeże ciałko! Ogon jeszcze w całości był. Szkieletu resztki. Przykleiła się do dna.

- Kiedy nastąpił zakup puszki?

- No, dwa dni temu, z rana.

- Dziękuję za pani opinię.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej