To on wyprowadził robotników na ulicę. Teraz nie wie, co robić. W głowie kołacze mu myśl: ,,Źle to zorganizowałem".Bezradnie patrzy, jak robotnicy przewracają tramwaj, by zabarykadować ulicę. Widzi, jak koledzy zdobywają jeden z czołgów.

Jest 28 czerwca 1956, centrum Poznania. Robotnicy wdzierają się do więzienia i atakują gmach Urzędu Bezpieczeństwa. Rzucają butelki z benzyną. Ubecy strzelają z okien do tłumu - pada 57 zabitych, w kałuży krwi leży dziecko.

Z nożem na propagandę

Wiosna '56. 28-letni stolarz Stanisław Matyja z Zakładów Cegielskiego dostaje nową kartę z zawyżonymi normami pracy. Wie, że przez te nowe normy straci premię, prawie połowę pensji. Ale głośniki w halach produkcyjnych wciąż trąbią, że w socjalizmie żyje się ludziom coraz lepiej. Matyja bierze nóż tapicerski i wspina się na słup z głośnikami. Chce przeciąć drut od szczekaczki, ale w ostatniej chwili powstrzymują go koledzy.

Matyja musi się tłumaczyć przed komitetem zakładowym PZPR. Partyjni wyzywają go od "burzycieli" i "rozrabiaków". Nie daje się zakrzyczeć. Wali pięścią w stół. - Zobaczcie sami, kto dostał po uchu! - rzuca na stół swoją kartę pracy i wychodzi. Partyjni przyznają, że na nowych normach Matyja straci - kierownictwo zakładu cofa mu więc podwyżkę norm.

Matyja staje się zakładowym bohaterem. Kiedy trzeba gonić wykonanie planu, potrafi przepracować bez przerwy 46 godzin w malarni wagonów. Warunki są zabójcze - Matyja cierpi na schorzenia żołądka, w końcu chirurg wycina mu jego większą część. - Nikt się nami nie interesował. Poganiano nas tylko jak niewolników - opowiadał Matyja po latach.

"Lubię myśleć, że moment, kiedy Stanisław Matyja miał odwagę i godność wyrzucić w 1956 kartę pracowniczą i wyjść z pokoju komisji zakładowej PZPR, to był właśnie moment, kiedy rozpoczął się odwrót, a dokładnie upadek komunizmu" - napisał Robert Gamble, mieszkający w Poznaniu amerykański pastor, twórca Radia Obywatelskiego, we wstępie do wydanej dwa lata temu książki Lawrence'a Goodwyna "Cegielszczacy mówią jawnie i głośno".

Moja rola przywódcy tego tłumu skończyła się

Robotnicy słuchają na masówce, jak Matyja wzywa robotników do strajku. Trzeba działać, bo robotnicy Cegielskiego zarabiają coraz gorzej.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej