Szef prokuratury:

Około godz. 14.50 - jak Paweł dokładnie sam określa ten czas - ucierał ser do naleśników. Miały być przyrządzone po powrocie ojca. Matka usiadła zmęczona przy stole drzemiąc. Paweł zabrał z pokoju przygotowane wcześniej żelazne kopyto szewskie, zaszedł ją z tyłu i właśnie tym kopytem po raz pierwszy uderzył matkę w tył głowy. Upadła na ziemię, przewracając równocześnie stół. Ze stołu spadły tarki, talerze, sztućce, radio. Broniła się, zaczęła wzywać cicho pomocy, jęczała, wytrąciła synowi narzędzie zbrodnicze z ręki - więc uderzył ją kilkakrotnie w głowę radiem.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej