W 1995 roku biskup Stanisław Stefanek spotkał się z wychowawcami Ogniska im. św. Brata Alberta w Szczecinie. Nie uwierzył im, że ksiądz Andrzej, dyrektor ogniska, może wykorzystywać seksualnie swoich nieletnich podopiecznych.

Nie uwierzył też jego zwierzchnik, metropolita szczecińsko-kamieński arcybiskup Marian Przykucki.

Nikt nie wysłuchał ofiar, nikt nie próbował im pomóc, bo przecież nie było sprawy. A ludziom, którzy dążyli do jej wyjaśnienia, powtarzano: nie działajcie na szkodę Kościoła.
Pozostało 99% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej