Pomysł desantu na Kretę przyszedł gen. Studentowi już w pierwszych dniach kwietnia, tuż po zaatakowaniu przez Wehrmacht Grecji. 20 kwietnia, gdy dowódca greckiej Armii "Epir" poprosił Niemców o rozejm, gen. Student roztoczył przed marszałkiem Göringiem wizję wielkiej kampanii. Oto dowodzeni przez niego spadochroniarze zajmują kolejnymi desantami Kretę, potem Cypr, wreszcie Kanał Sueski - i droga do pól naftowych Iraku i bogactw Indii stoi otworem!

Następnego dnia na spotkaniu z Hitlerem gen. Student roztoczył barwną wizję tysięcy białych czasz spadochronów opadających na wyspę, niemieckich żołnierzy biorących do niewoli zaskoczonych Anglików i przekonał Führera do wielkiego desantu. Na wszelki wypadek Hitler nakazał dodatkowo wysadzenie na Krecie solidnego desantu morskiego.

Brytyjczycy świetnie wiedzą, że Kreta to niezatapialny lotniskowiec pozwalający startującym z jej lotnisk samolotom panować nad wschodnią częścią Morza Śródziemnego i bombardować Kanał Sueski. Dowódcą obrony wyspy przed trzema tygodniami mianowany został Nowozelandczyk gen. Bernard Freyberg. Premier Winston Churchill, który Freyberga bardzo ceni, nazywa go z sympatią "Salamandrą", bo skóra generała przeorana jest 27 rozległymi bliznami po ranach z wojny światowej.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej