Był tam, w Oksfordzie, niezwykle oddany sprawie, której KOR służył. Poprzez swoje pisarstwo, interwencje; listy protestu i poparcia, wywiady, poprzez udział w akcjach pomocy i wywieranie presji na znanych sobie polityków zachodnich. Pamięć nasuwa wspomnienie wielkiej akcji, którą współsygnował z Włodzimierzem Brusem - "Apelu na rzecz Polskich Robotników", której celem była pomoc w działaniach KOR-u na rzecz prześladowanych.

Jego przyjęcie do KOR-u miało też walor symboliczny. Było świadomym aktem odrzucenia tabu, które władzom komunistycznym udawało się przez dziesięciolecia narzucać wielu "krajowcom", nawet im wrogim, izolując Polskę od emigracji politycznej. Dzisiaj trudno sobie ten czas przypomnieć, ale w wielu kręgach panowała nieufność, podejrzliwość, jeżeli nie wrogość wobec emigrantów - bo byli gdzie indziej, bo mieli szanse, których my nie mieliśmy, bo mieli poglądy, głosili idee, których nie akceptowaliśmy...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej