Jest - nowy nissan primera. Podchodzę do auta od strony kierowcy. Wentyl czeka przy klapie bagażnika. Wyjmuję z torby wytrych, wciskam go w zamek (raz, dwa...), przekręcam zrywkę, zamek roz..., wszystkie drzwi otwarte (trzy...).

Siadam za kierownicą, otwieram Wentylowi bagażnik (cztery...).

Wentyl podnosi klapę, odrywa zaślepkę na rzepy, pod którą jest lewarek. Tam te matoły w salonach seryjnie montują syrenę od alarmu. Wyrywa ją jednym ruchem (pięć...). W tym czasie ja odkręcam plastik z deski rozdzielczej wkrętakiem na baterie - cyk, cyk, cyk, cyk - cztery śrubki (sześć, siedem, osiem, dziewięć...).

Wentyl siada od strony pasażera i podpina komputer do kostki, która jest pod plastikiem. Mamy swój czysty komputer pokładowy od nissana z małą przeróbką. Koszt - 400 złotych na Wolumenie (dziesięć, jedenaście, dwanaście, trzynaście...).

Trzynastka jest pechowa, dlatego nie walimy samochodów, które mają trzynastkę na blachach (czternaście...).
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej