Maria [w niepublikowanym dotychczas intymnym dzienniku z lat 1906-1907]:

Byłam szczęśliwa, że Piotr jest razem z nami. Grzał sobie dłonie przy kominku, który zapaliłam dla niego w jadalni, i zaśmiewał się widząc, jak Ewa też wyciąga rączki w kierunku ognia, a potem je zaciera. Dałyśmy Ci do zjedzenia śmietanę, którą lubiłeś. Spaliśmy w naszej sypialni razem z Ewą. Powiedziałeś mi, że wolisz to łóżko od tamtego w Paryżu. Spaliśmy przytuleni do siebie jak zwykle, dałam Ci małą chusteczkę Ewy, żebyś przykrył sobie głowę.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej