Eduard Schambelan z bawarskiego Vilsbiburga zapisał Poznaniowi ponad 200 tysięcy euro.

Dlaczego? W Poznaniu nikt nic nie rozumiał, nikt Schambelana nie mógł sobie przypomnieć.

Wyruszyliśmy tropem tajemniczego testamentu, a efekty reporterskiego śledztwa opisaliśmy w "Dużym Formacie" ("Zapis za życie", 30 maja br.). Dowiedzieliśmy się, że w czasie wojny Schambelan był porucznikiem Wehrmachtu. Miał jednak polskie korzenie. Kiedy dostał się do rosyjskiej niewoli, nieznani mieszkańcy Poznania pomogli mu wydostać się z obozu i wrócić do Niemiec.

Kto mu pomógł?

Dlaczego?

Udało nam się odnaleźć brakujące elementy tej historycznej układanki.

Odsiecz polskich wujów

Tydzień po ukazaniu się naszego reportażu odezwała się Krystyna Szambelan, kuzynka Eduarda Schambelana.

- Ojciec Eduarda, Ignac Szambelan, miał trzech braci: Andrzeja, Józefa i Władysława. Ja jestem córką Andrzeja - wyjaśniła. - Dopiero teraz przeczytałam pana artykuł o Eduardzie. Wszystko się zgadza, nawet jego rysy charakteru...
Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej