Trzecia część sił krzyżackich, dowodzona przez wielkiego marszałka zakonu Dietricha von Altenburga, wyrusza w drogę nieco później. Liczy mniej więcej 2 tys. ludzi, ale znakomita większość to pruska piechota. Ciężkozbrojnych rycerzy, głównej siły uderzeniowej w średniowiecznej armii, jest tylko 350.

Grupa wielkiego marszałka von Altenburga pełni rolę tylnej straży i jednocześnie kolumny zaopatrzeniowej, mającej po okolicznych wsiach rabować żywność na potrzeby rychłego oblężenia Brześcia. Von Luterberg jest przekonany, że polski król nie odważy się przyjść Brześciowi z pomocą.

Bardzo się myli. Łokietek skrycie posuwa się w ślad za armią krzyżacką. Szpiedzy króla obserwują podział wojsk krzyżackich i co koń wyskoczy pędzą do polskiego obozu. Niemłody, liczący przecież 65 lat król Władysław decyzję podejmuje błyskawicznie: uderzamy! Polskie siły liczą niespełna 5 tysięcy ludzi. Pod królewski sztandar zgłosiło się rycerstwo ze wszystkich ziem Królestwa Polskiego, ale większość armii to chłopska piechota. Jeśli Polakom uda się zaatakować osamotnioną straż tylną Krzyżaków, po raz pierwszy w tej wojnie wojska Łokietka będą miały przewagę nad siłami zakonnymi.
Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej