Posłuchaj w wersji audio:


CYKL ZŁY DOTYK W KOŚCIELE:
Pedofilia w Kościele. Jak biskupi chronili księdza Pawła Kanię
Michał Kelm, adwokat Kościoła. Jest obrońcą księży pedofilów. W oczach jednego z nich zobaczył kiedyś szatana



Marcin Kącki: Oskarża pan kurię wrocławską i bydgoską, że wiedziały o pedofilii księdza Pawła Kani, a mimo to wpuściły go między dzieci. Nietrudno tu o dowody, widzieliśmy je w aktach sprawy księdza.

Janusz Mazur, adwokat: - Zobaczyłem je, gdy zgłosił się do mnie Arek, jeden z molestowanych, a ksiądz Kania został skazany. Jest tam czarno na białym, że w 2005 roku został zatrzymany za nagabywanie chłopców pod sklepem we Wrocławiu i posiadanie w komputerze pornografii dziecięcej. Wszczęto wobec niego postępowanie karne zakończone prawomocnie dopiero w 2010 roku. Kuria wrocławska wiedziała o tym i początkowo skierowała go na bezpłatny urlop, a po jego zakończeniu, w 2006 roku, przerzuca go do innej diecezji, do Bydgoszczy. Nowa diecezja wie o postępowaniu karnym, ale kieruje Kanię do nauczania w szkole i opieki nad ministrantami. W tym czasie skarży się na jego niewłaściwe zachowania bydgoski proboszcz i dyrektorka gimnazjum, więc przerzucają Kanię w 2009 roku z powrotem do Wrocławia, a potem do Milicza, gdzie nadal zajmuje się dziećmi i molestuje, między innymi Arkadiusza.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej