Po co mam dziś czytać o Józefie Cyrankiewiczu?

- Bo jego historia to opowieść o polskim konformizmie.

Całym polskim konformizmie?

- Podobny był w tym do 3 milionów Polaków, którzy wstąpili do PZPR. Większość przecież nie dlatego, że wierzyli w komunizm. Chcieli poukładać sobie w tym systemie życie, robić karierę. Dziś wydaje się to obrzydliwe, ale tak się wtedy żyło, nikt nie spodziewał się końca systemu. Ale jak daleko można w konformizmie iść? Bo Cyrankiewicz poszedł najdalej, jak się dało. Przed wojną ideowy działacz PPS, nie miał z komunizmem nic wspólnego. Podczas wojny - bohater podziemia. Zorganizował akcję odbicia z rąk gestapo Jana Karskiego, a w Auschwitz tworzył ruch oporu. A po wojnie w nowym pseudo-PPS wybrał drogę współpracy z komunistami. Przekreślił siebie,...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.