To nie jest wariat ani mistyk, książka naszpikowana jest odniesieniami do najnowszych badań naukowych potwierdzających tę tezę. Ale dlaczego nie uczą nas tego w szkole?

Stoję z Wohllebenem w sercu jego lasu w Reńskich Górach Łupkowych. Drzewa dookoła nas trochę szumią, trochę trzeszczą. Jak to drzewa.

Co piszczy w puszczy? Nie ma dnia, żeby brzmiała tak samo


Przeczytałem książkę "Sekretne życie drzew", ale nie nauczyłem się z niej języka drzewskiego. Na szczęście mam obok siebie autora, więc mogę go spytać: to o czym one teraz gadają?

- Czy już zrzucać liście, czy jeszcze trochę poczekać - odpowiada leśniczy. - Proszę zobaczyć, że każde drzewo ma inne zdanie. Widzi pan? To obok nas zrzuca już od tygodnia, a tamto jeszcze w ogóle nie zaczęło.

- Przypadek? - pytam jako urodzony sceptyk. Wohlleben energicznie kręgi głową.

- Wiadomo z naukowych badań, że drzewa wiedzą, że dni się robią coraz krótsze, i potrafią je liczyć - odpowiada. - Wiadomo też, że obserwują zmiany. Te drzewa wiedzą, że od wielu lat wrzesień jest coraz bardziej ciepły i słoneczny, więc trzymając dłużej liście na gałęziach, mogą wyprodukować więcej cukru w fotosyntezie. Pamiętają też jednak, że kilka lat temu już w październiku były pierwsze przymrozki. Dla drzewa to było jakby wczoraj. A gałęzie, które mróz zaskoczył jeszcze z liśćmi, są spisane na straty.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej