W KOR-ze byli sami fajni ludzie. Dlaczego teraz się nie lubią? Rozmowa z Zofią Romaszewską



Skąd te zdjęcia?

Ona: U Kuronia robione w 1986 roku. Świętowaliśmy 10-lecie KOR. Ksiądz Jan Zieja, Aniela Steinsbergowa, obok Bujak z brodą, Michnik, Macierewicz, Borusewicz, Romaszewscy. Chyba ostatni raz wszyscy są tu razem.

Kaczyński?

Ona: Jarek? Był. Blisko Jacka mieszkał, przyszedł.

On: Mnie się wydaje, że go wtedy nie było.

Ona: A to Mirek Chojecki, obok stoi Konrad Bieliński. W fotelu Antek, nieźle wtedy wyglądał, łagodniej, teraz taka zaciętość mu wyszła na twarz. A to jest Gwiazda.

Gwiazdowie też byli?

Ona: Byli. Bardzo się z nimi przyjaźniliśmy. Ale największa przyjaźń kwitła między nami a Romaszewskimi, z Zosią znam się od zawsze, byłyśmy na jednym roku fizyki. Jan Józef Lipski przyjaźnił się mocno z Janem Olszewskim, wszędzie chodzili razem. "Idzie mały Jan z wielkim Janem" - tak się mówiło. Kiedy później doszło do tych wszystkich podziałów, to Jan Józef Lipski był najbardziej bezradny. Nie umiał się z nikim rozejść. Zbyt dobry człowiek.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej