Posłuchaj w wersji audio:


Wrocław. Deszczówka zbiera się w słoiku. Krople gaszą Jankowi papierosa skręconego z gazety. Chowamy się do betonowej budy, w której śpią razem z Zośką. Ogródki działkowe na Oporowie spowija zasłona wody.

- Trzeba się zbierać - rzuca Janek. Zakłada koszulę od munduru, a pagony zwisają po bokach, bo za duży. Zośka się śmieje.

Janek jedzie do pracy. Przez 72 godziny będzie ochraniał teren, na którym buduje się politechnika. Za każdą z godzin dostanie 3 zł i 70 gr.

- Szefowa mówi: "Panie Janku, pan mi załatwi kolegę bezdomnego, to premia dla pana". Na Bogedaina jest schronisko, tam mam szukać pracowników do ochrony. Za takie pieniądze to nikt inny już pracować nie chce.

Bunt w ogródku. Dlaczego wyrzuca się ludzi mieszkających na działkach?



Myj się w strumyku

Poznań. Lato 2013 roku, agencja TG Security Group werbuje ludzi do pracy w schronisku dla bezdomnych w podpoznańskich Borówkach. "Zakres obowiązków - dozorowanie, umowa - zlecenie, liczba godzin pracy - 40". Ktoś się zgłasza, przyjmują go, anonsuje innych.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej