Wydanie w zeszłym roku nieznanej powieści Marka Hłaski "Wilk", pisanej przez nastoletniego pisarza, było niejaką sensacją, teraz jednak nadchodzi sensacja większego kalibru, nie literackiego bynajmniej, bo to, co się w "Najlepszych latach naszego życia" Hłaski znajduje, do "Wilka" startu artystycznie nie ma żadnego, ale będzie to sensacja polityczna. Gdy dowiedziałem się, że niezmordowany Radosław Młynarczyk ponownie odkrył w archiwach nieznane teksty autora "Pięknych dwudziestoletnich", nie bardzo wierzyć w to chciałem, przepełniony byłem nieufnością, a nawet poczęły mnie oplatać podejrzenia, że naukowiec ów, posiadłszy gruntowną wiedzę na temat stylu pisarskiego Hłaski, sam zaczął opowiadania udające Hłaskę pisać. Uspokoił mnie dopiero wstęp Młynarczyka do książki, iż żadnych więcej tekstów Hłaski w archiwach nie ma, nic już nieznanego się nie pojawi, żadna więc nowa książka autora "Cmentarzy" nam nie zagraża...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej