Dwa lata temu zmarła twoja żona Małgosia.

- Kiedyś mój przyjaciel powiedział: wpadnij do mnie wieczorem, będzie fajna dziewczyna, musisz ją poznać. To był 1974 rok, mieszkałem na stałe w Szwecji, on w Warszawie. A dziewczyna rzeczywiście była piękna. Bardzo ją zbulwersowało, że potraktowałem ją jak "zwykłą dziewczynę", a ona właśnie była po premierze "Potopu" i była supergwiazdą w zenicie! Ale ja nie wiedziałem o tym, Michał zastawił na mnie pułapkę. To spotkanie zmieniło nasze życie. Po krótkim okresie strasznych zawirowań i szarpaniny rozstaliśmy się z naszymi rodzinami. Ona odeszła od swojego męża, z którym miała małe dziecko, ja zostawiłem w Szwecji moją żonę, też z małym dzieckiem. To było bolesne jak wyrywanie zębów, ale nie do uniknięcia.

...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.