Paradowska mówiła, że nikt tak nie dostał w tyłek jak Pawlak.

- Nie rozpamiętuję.

"Cyborg". "Robot". "Człowiek z drewna". "Terminator". Bolało?

- Trochę. Tłumaczyłem sobie, że to chwyty. W Polsce zawsze próbują ci stawiać bariery, jeśli przychodzisz spoza szacownego grona.

Spoza?

- Na przykład ze wsi. Rodzice mieli wykształcenie podstawowe, dziadek jeszcze mniej - skończył cztery klasy, ale w kółko czytał książki, pokazywał mi atlasy i powtarzał, że oprócz codziennego tyrania w polu jest jakiś ciekawy świat. Potem niby studiowałem w Warszawie, ale na politechnice, czyli uczelni, która nie dawała łatwej przepustki na salony. Moje inżynierskie wykształcenie sprawiało zresztą sporo kłopotów, bo skłaniało do...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.