Kim był dla ciebie twój niedawno zmarły starszy brat Andrzej? Opiekunem, kolegą, drugim ojcem?

- Zdecydowanie nie opiekunem, zdecydowanie nie kolegą ani nie drugim ojcem. W pewnym sensie był wzorem do naśladowania. Z powodu różnicy wieku - wynoszącej siedem lat - on miał innych kolegów i ja innych. W dzieciństwie spotykaliśmy się tylko w domu. To były światy równoległe.

Andrzej Kondratiuk - czuły pesymista, kuglarz, filmowiec skromny i niepoważny [SOBOLEWSKI]



Gdzie wtedy mieszkaliście?

- W Łodzi, na Julianowie, w domku z ogrodem...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.