Był Tadeusz Boy-Żeleński prawdziwym gigantem, to wiadomo, krytykiem literackim, teatralnym, felietonistą, eseistą, polemistą, tłumaczem, cały kanon literatury francuskiej na polski przełożył, Prousta, Balzaka, Flauberta, Stendhala, Moliera i legion innych. Wreszcie ów lekarz z wykształcenia i hulaka z zamiłowania toczył nieustanną walkę o świadome macierzyństwo i legalną aborcję, aktywność jego jest wręcz nie do pomierzenia. Teraz dostajemy gigantyczny wybór tekstów Boya "Mity i zgrzyty" w wyborze Jana Gondowicza - rzecz osiemsetstronicowa, lecz nie ma co się przerażać, wszak to książka w objętości pierwszej z brzegu powieści fantasy lub jakiegoś modnego kryminału. Naturalnie jest tu masywny wybór krytyk teatralnych, które Boy popełniał, zdawałoby się, że to dziś ramotą jechać może, ale przecież nawet jak o "Moralności pani Dulskiej" czy o sztukach Fredry jedzie, to jedzie społecznie i...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.