Może warto nieco spuścić z tonu? Mniej na siebie pluć tak na wszelki wypadek? Marcin Król powtarza, że nadchodzi "coś". Warto to "coś" sobie od czasu do czasu wyobrazić. Na przykład w formie tygodnia z życia Polski w 2018 roku.

Poniedziałek: liderzy partii sejmowych powołują tymczasowy rząd jedności z premierem Kaczyńskim, wicepremierami Schetyną, Petru, Kosiniakiem-Kamyszem i Kukizem. Wtorek: prezydent Andrzej Duda z Donaldem Tuskiem wspólnie obdzwaniają europejskie stolice, żeby nakłonić kraje NATO do uruchomienia artykułu piątego traktatu. Odpowiedzi jasnej nie dostają. Środa: minister Macierewicz wsadza Lecha Wałęsę w wojskowy samolot do Nowego Jorku, żeby na forum ONZ wołał o pomoc dla osamotnionej Polski. Przemówienie piszą mu Sikorski z Waszczykowskim. Czwartek: NATO wciąż nie reaguje, sojusznicy ślą nam za to mąkę, worki otuchy, tłuszcz i dobre rady. Piątek: bracia Karnowscy i bracia Kurscy w budynku Agory układają wspólny apel dziennikarzy polskich do europejskich z przesłaniem "To także wasza wojna". Podpisują Lisicki, Sakiewicz, Michnik, Baczyński...
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej