Oli wydaje się, że umiera. Jest ciemno, słychać jedynie odgłosy tropikalnego lasu, ale ona wszędzie widzi pożogę i wijące się węże. Sama zwija się w konwulsjach, krzyczy, że już nie da rady... A może tylko wydaje jej się, że krzyczy. Wtedy podchodzi szaman i zaczyna śpiewać pieśń leczniczą, "ikaros". Ola czuje, jakby ktoś wyciągał jej kamienie z żołądka. Kamienie to zła energia, przez lata nagromadzone emocje i napięcia.

- Aż się przestraszyłam, bo ta śmierć wydała mi się realna, czułam fizyczny ból - opowiada Ola, 33-latka, do niedawna menedżerka w sektorze bankowym, dziś dietetyczka i specjalistka od medycyny naturalnej. - Zwijałam się w tej agonii, aż szaman śpiewając przekonał mnie, bym poddała się temu, co czuję.
Pozostało 97% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej