Ja to jestem poglądów takich, że nie uznaję rządów. Królów. Hrabiów. Nic nie uznaję - mówi, choć zapytałem go o coś innego. W ogóle o wszystkim innym mi opowiada, tylko nie o polsko-niemieckim pojednaniu, które odbyło się w tej jego wsi w 1989 roku.

- Ja to bym chciał, żeby socjalizm wrócił. Bo to bezpieczne państwo było. Dwa budynki wystawione i ani grosza kredytu. Wkurwiają mnie te nierówności!

A potem opowiada, że w połowie lat 80. otworzył bar. Sabrina. To od tej biuściastej włoskiej piosenkarki.
Pozostało 97% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej