Kolarzówką przyjechałeś? Mignąłeś mi przed chwilą za oknem kawiarni.

- Uwielbiam tę starą kolarzówkę, kupiłem ją w komisie, jest z lat 80., jeżdżono na takich na Giro d'Italia. Ale mam kilka rowerów i w zależności od trasy wybieram.

Bywały lata, że 300 dni w roku spędzałem na wycieczkach. Zamiast siedzieć na wykładach, jeździłem na rowerze lub wspinałem się po górach. Miałem taki plan, żeby zwiedzić całą Małopolskę, być w każdej wsi. I udało mi się to. Nie tylko rowerem, chodziłem też 40-50 km dziennie, wychodziłem z domu i szedłem.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej