Pięknym słowem współczesnej nowomowy jest "interesariusz" - kalka angielskiego pojęcia "stakeholder". Przyszłością internetu ma być na przykład coś, co ma się nazywać "zarządzaniem przez wielu interesariuszy" ("multi-stakeholder governance"), choć nie wiadomo w praktyce, jak to ma wyglądać.

Na razie internetem kieruje jeden interesariusz - ICANN, organizacja formalnie pozarządowa, ale stworzył ją rząd USA, ma siedzibę w USA i ogólnie na każdym kroku instytucja ta reprezentuje interesy amerykańskiego rządu i biznesu.

Z jednej strony to dyskryminacja innych krajów (choćby europejskich). Z drugiej - nawet największych krytyków tego rozwiązania przeraża perspektywa dopuszczenia do ICANN interesariuszy takich jak Chiny, Rosja czy Iran...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.