Michał chciał zabić się dwa razy, Adrian - raz, ale za to skuteczniej. Na pogotowiu założyli mu sześć szwów; jak zawiąże rzemyk na nadgarstku, nic nie widać.

Michał ma 48 lat i całe życie mieszka w Warszawie; Adrian ma lat 23 i wychował się pod Łodzią. Wieczorami piją herbatę i grają w scrabble. Czasem zatęsknią za własnym kątem, ale zaraz pomyślą: tu jesteśmy bezpieczni.

Tu nikt nie wyzwie ich od ciot, pedałów, zboczeńców.

Nikt nie schowa przed nimi jedzenia, nie zakręci ogrzewania, nie wystawi walizek za drzwi.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej