CV. Włodzimierz Borodziej:
ur. w 1956 r., historyk, profesor Instytutu Historycznego, Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w historii najnowszej, m.in. w historii Niemiec


Wpadła mi w ręce pewna książka. Zacytuję panu coś z jej początku: "Wczoraj z polecenia partii - więc już nawet bez zachowywania pozorów i powoływania się na rząd - zwolniono dramaturga Karla Wollfa, dzisiaj całe ministerstwo. (...) To całkowite załamanie się istniejącej jeszcze przed chwilą władzy, nie, jej zupełne zniknięcie, jest dla mnie wstrząsające (...) Nikt już nie ma odwagi mówić, wszyscy się boją (...) Jak długo jeszcze zachowam stanowisko?". Wie pan kto to napisał?

- Victor Klemperer w dzienniku. Wpis jest z 10 marca 1933 r.

Victor Klemperer. Demaskator dyktatury



Siedem dni później Klemperer pisze: "Dzień w dzień jawne gwałty, łamanie prawa, najpotworniejsza obłuda, barbarzyńskie poglądy. Wszystko odbywa się zupełnie bez osłonek, jakby było zgodne z prawem. Socjalistyczne pisma nadal nie mogą się ukazywać. Liberałowie drżą (...) Na mocy zarządzenia Kanclerza Rzeszy zwolniono pięciu więźniów skazanych latem przez sąd specjalny w Beuthen za zabicie komunistycznego polskiego powstańca (...) Komisarz nadzorujący wymiar sprawiedliwości zarządza, że należy usunąć z bibliotek więziennych destrukcyjną truciznę: pisma marksistowskie i pacyfistyczne". Kiedy nastąpił moment, po którym ta bujawka zwana Republiką Weimarską zaczęła już nieodwołanie zmierzać w stronę dyktatury?
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej