Taki napis przyklejono do szafki kuchennej w domu niedaleko Sid przy granicy serbsko-chorwackiej. Mieszkałam tam z 20 wolontariuszami czeskiej organizacji pozarządowej People in Need. Przyjeżdżają na kilka dni, tygodni, miesiąc. Na lodówce - grafik dyżurów. Wolontariusze przez całą dobę pomagają uchodźcom, których autokary przywożą spod granicy macedońskiej do nieczynnego motelu przy autostradzie w miejscowości Adasevci. Codziennie koło 2 tysięcy osób czeka tu nawet kilkanaście godzin na podstawienie pociągu do Chorwacji.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej