Dziwne, że Emilia jeszcze żyje.

Kiedy latem wychodzi z domu, parzą ją spojrzenia przechodniów.

- Patrz, wariatka! - słyszy czasem za plecami lub obok. Lub "stara wariatka". Szczególnie gdy jest upał i Emilia idzie w bluzce na ramiączkach, spojrzenia zahaczają o jej kanciaste obojczyki.

- Może założysz sweterek? - delikatnie sugeruje siostra. Ale nie dlatego, że wstydzi się Emilii. Dlatego, że chce ją chronić.

Jak ktoś gapi się natarczywie, Emilia podchodzi i pyta: "Przepraszam, chce pani porozmawiać?". Choć najbardziej jej przykro, gdy ktoś zwróci się do niej jak ostatnio sprzedawczyni w sklepie: "Co dla pana?". Dlatego nie lubi wychodzić. Stworzyła własny świat - w domu i w swoim umyśle. Lubi siedzieć w kuchni, z nogami opartymi w zimie o kaloryfer, i czytać lub szydełkować.

A ludzie gadają. Choć nie z nią.

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.