- A wiesz, że Kasztanka nie była znowu taka doskonała? Ona miała platfusa! Gołym okiem widać to na zdjęciach. Dziwię się Piłsudskiemu. Przegonił bolszewików, a nie przegonił podkuwacza.

Z podkuwaczem Radkiem Mojsymem jadę na podlubelską wieś werkować konie.

Prawnicy, lekarze, prezesi mają stajnie przestronne, nowe, z żyrandolem pośrodku.

Księgowi, nauczyciele, urzędnicy mają stajnie ciasne, przerobione z chlewów i kurników.

Studenci nie mają stajni, ale mają miejsce w pensjonacie.

Ten tekst i 18 innych opowieści znajdziesz w specjalnym wydaniu 'Dużego Formatu' - 'DF. Magazyn Reporterów'
Proponujemy Wam spotkania z prawdziwymi bohaterami.
Spośród tekstów publikowanych w ubiegłym roku w "Dużym Formacie" wybraliśmy te, które były najchętniej czytane. Może Was wzruszą, przerażą albo wkurzą
Do kupienia w kioskach, KulturalnymSklepie, salonach prasowych oraz na publio.pl




Prezesi

W tej stajni kiedyś były króliki. Emerytowany pracownik spółdzielni mieszkaniowej wygonił drobnicę, a wprowadził konie. Zrobił to dla wnuków, przyjeżdżają na weekendy z miasta.

Pierwsza pod cęgi Radka idzie Grenada, klacz wielkopolska, czarna, błyszcząca.

- Mógłbym nadal pracować pod Warszawą, zarabiać dwa razy więcej niż tutaj. Ale mnie nie odpowiada warszawska mentalność, ci klienci, którzy podkuwacza mają za nic, ci nowobogaccy, którzy kupili sobie konia nie dlatego, że go kochają, tylko dlatego, żeby się dowartościować. W podwarszawskich stajniach pełno jest smutnych koni.

- A w lubelskich?

- Co w lubelskich?

- Jakie konie stoją w lubelskich stajniach?

- Kochane.

- Wszystkie?

- Nie wiem, jak się czują te w państwowych stadninach, bo do nich nie zaglądam. Tam biorą podkuwacza, który najtaniej policzy i najszybciej zrobi. Jeżdżę do stajni, gdzie stoi maksymalnie pięć koni.

- Kto ma konie?

- Prezesi, posłowie, lekarze, prawnicy, ale i ci, którzy wydali oszczędności, żeby kupić konia - jak nauczyciele, księgowi, urzędnicy. Jest i studentka, która trzyma konia w pensjonacie. Nie stać jej na podkuwanie, więc zlecam jej robotę w internecie. Nieraz potrzebuję się dowiedzieć czegoś o nowościach w podkowach albo szukam czegoś na Allegro, no to ona mnie wyręcza.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej