Hitler głaskał pana po głowie.

- Podobno. Ja tego jednak nie pamiętam. Mój starszy brat Norman siedział mu na kolanach.

Opowiedział pan już wnukom, że ich pradziadek, nazista, generalny gubernator Hans Frank ma na sumieniu setki tysięcy Polaków, Żydów?

- Jeszcze nie. Moja najstarsza wnuczka ma dopiero 12 lat. Spędzamy ze sobą dużo czasu, wkrótce pojedziemy na narty, ale na takie rozmowy jeszcze za wcześnie. Ostatnio podczas Bożego Narodzenia najmłodsza, ośmioletnia wnuczka zobaczyła na półce jedną z moich książek ze zdjęciem Hansa Franka na okładce. Zapytała: kto to jest? Powiedziałem, że to pradziadek, który robił złe rzeczy. To na razie jej wystarczyło. Nie pytała więcej.

Ostro pan powiedział.

- Gdy dorastała moja córka, nigdy nie próbowałem wybielać swojego ojca i mówić o nim dobrze. Bo dziesięć lat później musiałaby konfrontować się ze straszliwą prawdą o Hansie Franku. Tego chciałem jej oszczędzić. Tak samo będzie z wnukami.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej