Postawny mężczyzna z orlim nosem i długą brodą, przyodziany w szaty mandaryna, lecz z krzyżem na piersi, odbiera od nieco otyłego Chińczyka spisane na jedwabiu listy polecające. Asystują tej uroczystości mandaryni dworu cesarza Yongli, cesarzowa i europejski zakonnik, powiernik i spowiednik cesarskiego dworu. Brodacz o orlim profilu został właśnie mianowany ambasadorem chińskiego cesarza przy Stolicy Apostolskiej. Ma teraz bez zwłoki ruszać z Chin do Rzymu, by wystarać się o militarne wsparcie europejskich potęg dla cesarza Yongli. Jeśli mu się nie uda, katolicka od paru miesięcy dynastia chińskich cesarzy przestanie istnieć.

Cesarstwo eunuchów. Historia chińska


Polski jezuita Michał Boym, mający zbawić cesarza Chin, pochodzi z rodziny węgierskich luteranów. Jego przodek Jerzy Paweł Boym był jednym z licznych Węgrów, którzy ruszyli na północ w ślad za księciem siedmiogrodzkim Báthorym Istvá-nem, który decyzją polskich elit magnackich przez małżeństwo z królowa Anną Jagiellonką miał zasiąść na tronie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Rodacy Stefana Batorego liczyli na zrobienie u boku monarchy urzędniczych karier. Jerzy Paweł Boym wedle niektórych źródeł został królewskim sekretarzem. U schyłku życia, cztery lata po śmierci króla Batorego, przeszedł na katolicyzm i obok lwowskiej katedry łacińskiej ufundował przepiękną, manierystyczną kaplicę Boimów - mauzoleum rodu. Nad wejściem do kaplicy zawisły portrety fundatora oraz jego syna Pawła Jerzego Boyma - ojca jezuity Michała.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej