Osobliwością w naukach ścisłych nazywamy miejsce, w którym znane nam prawa naukowe zawodzą, bo na przykład we wzorach matematycznych pojawia się nam dzielenie przez zero albo pierwiastek kwadratowy z liczby ujemnej, co prowadzi do paradoksalnych wniosków typu "czas tam płynie do tyłu" albo "masa jest nieskończona". Najbardziej znanym przykładem osobliwości jest czarna dziura - znane nam wzory matematyczne nie potrafią opisać tego, co się dzieje po przekroczeniu pewnej granicy.

Tę granicę nazywamy sferą Schwarzschilda, od matematyka, który już w 1916 roku wyliczył jej promień. Wzór jest bardzo prosty: r=2GM/c2, gdzie G to stała grawitacji, M to masa czarnej dziury, c to prędkość światła, a 2 to dwa.

Sytuacja jest więc o tyle zabawna, że z jednej strony potrafimy bardzo dokładnie wyznaczyć granicę osobliwości - wystarczy byle kalkulator i matematyka na poziomie gimnazjum. Ale co się dzieje po przekroczeniu tej granicy, tego nam nie powie tak do końca ani Stephen Hawking, ani Roger Penrose, najsłynniejsi specjaliści od czarnych dziur.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej