Karol Żyto
Karol Żyto: - Pewnego razu do mojego szpitala przyszedł mężczyzna i przedstawił się jako dyrektor służby zdrowia w województwie, czyli był najważniejszą osobą od zdrowia na tym terenie. Powiedział, że jego brat czeka już od ośmiu miesięcy na operację i właśnie dostał zawiadomienie, że ma czekać jeszcze pięć miesięcy. Spytał, czy nie można by tego przyspieszyć. Pielęgniarka odpowiedzialna za listy oczekujących pacjentów podniosła wzrok i spytała, czy to naprawdę on jest odpowiedzialny za służbę zdrowia w naszym szpitalu. I kiedy potwierdził, wyszła do poczekalni, gdzie siedziało ze 40 pacjentów przed gabinetami, i wykrzyczała na cały głos do nich: oto twarz osoby, która jest odpowiedzialna za to, że wy tu czekacie na operację przeszło rok...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.