Jakie ginące zawody fotografowała Rydet?

- Od krawca i garncarza po proboszcza i korektora w "Tygodniku Powszechnym". Najbardziej przywiązany jestem do zdjęcia przedstawiającego sprzedawczynię zapiekanek stojącą na kamiennym progu przed przyczepą kempingową - czymś w rodzaju prekursorskiej wersji food trucka.

Skupiała się bardziej na ludziach czy na ich pracy?

- Chodziło o zobaczenie człowieka w jego otoczeniu. Przeważnie mamy postać siedzącą lub stojącą na środku, obok są ściany, święte obrazy, szafy, narzędzia pracy.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej