DOM I.

Ita (29 lat), reżyserka, wokalistka. Patryk (24), student amerykanistyki, muzyk nowej fali, barman. Tomek (29), socjolog, wspólnie z Andrzejem (21) prowadzi klubokawiarnię. Zuzia (20), studentka malarstwa na ASP, niania. Od 2,5 roku wynajmują 110-metrową część domu na Dolnym Mokotowie w Warszawie.

Zuzia: - Nie cierpię, jak mi wyjadają jedzenie! Czuję się, jakby mnie ktoś okradał. Ze wspólnych rzeczy mamy tylko cukier. Chciałabym, żeby były jakieś zasady, a one się ciągle rozjeżdżają. Masakra.

Pracowałam w knajpie, ale mnie to wykończyło psychicznie. Ilość zmęczenia nie przekłada się na to, ile dostajesz pieniędzy. I jeszcze bezsensowność tej pracy. Podajesz ludziom jedzenie i picie, żeby potem to wydalili z siebie. Nie ma w tym nic wyższego, żadnej satysfakcji. Lubię opiekować się dziećmi, więc teraz dorabiam jako niania.

Raj

Zuzia: - Wynajmujemy dwupiętrowe mieszkanie w przedwojennym segmencie za 3800 zł. Każdy z nas ma swój pokój. Ja płacę 850 zł. Największe, 20-metrowe pokoje mamy Tomek i ja. Średniej wielkości są Andrzeja i Patryka, a najmniejszy, 10-metrowy, ma Ita. Aby powiększyć przestrzeń, namalowała na suficie niebo z chmurami. Jest niesamowita, wszystko mieści w małych pudełkach, nawet majtki składa w kosteczkę. Ja zakopałabym się ze swoimi rzeczami w jej pokoju. Nie umiem tak organizować przestrzeni. Rodzicie mnie nie nauczyli.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej