Piotr Grolik od dawna powtarzał: uruchomić piece.

Gdyby komory gazowe i krematoria w Birkenau znowu ruszyły, byłoby to praktyczne, uważa sympatyczna Maja Pająk. Nad bramą obozu Maja zawiesiłaby dziś taki napis: "Muslim people, welcome to Poland - we are sooo ready".

Agata Dawidzka rasistką nie jest, ale w sprawie muzułmanów się zgadza - każdy swoje miejsce powinien znać.

Dominik Zarzycki mówi, że Birkenau zapewni im drogę do raju: "Przez komin prosto w objęcia Allaha".

Nie będzie stało bezczynnie, cieszy się Krzysztof Pawliczek. Na głos oburzonego kolegi: "Nie bądź gestapowcem", odpowie: "Jestem praktyczny, Januszu".

Zastrzeżenia ma Jakub Bryl, ale "może się to okazać jedyną opcją".

"Będą iść w atmosferę, aż miło" - rzuca Mikołaj Tyrała.

"Jeśli pieców będzie mało - Kasjan Szczerek jest zapobiegliwy - dobuduje się dodatkowe".

Od Pawła Filipowicza - pełne poparcie.

Mirosław Niedzielski nawet węgla by dostarczył.

Konserwację pieców zrobiłby (gratis) Robert Markiewicz.

Pomoże Krzysztof Kasprowicz, specjalista od renowacji natrysków.

Marcin Kot wolałby raczej pilnować ognia.

Krzysztof Dróżdż osobiście rozpaliłby ten ogień, z megaprzyjemnością.

1. Pod koniec czerwca pewna facebookowa "strona poświęcona rozrywce" opublikowała mem: "Nie rozumiem, dlaczego nie chcemy przyjąć do Polski muzułmanów. Przecież infrastrukturę już mamy".

Zdjęcie przedstawiało tory i bramę obozu w Birkenau. Zanim zostało usunięte, zdążyło je polubić prawie 5 tys. Polaków, a ja poczułem się, jakby ktoś uderzył moją głową o ścianę.

Mem był bolesny na wielu poziomach: od nienawiści do muzułmańskich imigrantów, przez pogardę dla tych, którzy umierali w Birkenau, aż do okrutnej ironii sformułowania "polskie obozy śmierci".

Nie dało się tego zdjęcia wybronić nawet jako bardzo czarnego humoru. Komentarze pod nim dawały do zrozumienia, że jest to raczej mroczne życzenie.

"Praktyczny pomysł!".

"Niech płoną".

"Pomogę".

Tych, którzy komentowali, i tych, którzy udostępnili zdjęcie, postanowiłem zapytać: dlaczego?

Dlaczego je udostępnili i czy naprawdę to zdjęcie ich nie boli?

"Nie szukaj sensacji, to sami dobrzy ludzie" - odpisał mi jeden z internautów.

Takich właśnie szukałem. Odrzuciłem członków ugrupowań nacjonalistycznych. Wybierałem tych, którzy zamiast okrutnych memów zamieszczali zazwyczaj zdjęcia, na których przytulali dzieci albo głaskali psy. Napisałem do 50 takich osób.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej