Tekst ukazał się 6 maja 2015 r. w Dużym Formacie

Czy mamy epidemię depresji? David Rosenhan i Martin Seligman w "Psychopatologii" policzyli, że jesteśmy dziesięć razy bardziej narażeni na depresję niż nasi dziadkowie. Co się właściwie dzieje? A może to nie epidemia, tylko moda?

- I jedno, i drugie.

Cierpienie psychiczne różnie się objawia w różnych czasach. Na przykład wiek XIX nazywany bywa wiekiem histerii, co oznacza, że struktura osobowości opierała się na sztywno określonych, mocnych relacjach z innymi ludźmi. Gwałtowność histerycznych objawów, zrywająca te więzi, była przecież jednocześnie widowiskowa, jakby wymagała publiczności. Natomiast ostatnie stulecie zostało zdominowane przez narcyzm. Narcystyczny sposób funkcjonowania polega na dystansie wobec relacji i skupieniu się na sobie. Częścią tego jest ciągłe porównywanie się do niedoścignionego ideału wszechmocy, doskonałości, piękna... Pewna podstawowa energia niezadowolenia, frustracji, agresji, która się z tego rodzi, zostaje skierowana do wewnątrz. "Nic mi nie wychodzi". "Nie nadaję się". "Jestem najgorszym człowiekiem na świecie". Częścią narcyzmu jest depresja.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej