CV: Swietłana Aleksijewicz (ur. 1948), białoruska pisarka i dziennikarka. Jej "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" (tłum. Jerzy Czech) dostała w 2011 Nagrodę im. Kapuścińskiego oraz "Angelusa". Po polsku ukazały się też "Ołowiane żołnierzyki" i "Krzyk Czarnobyla" (tłum. Leszek Wołosiuk) oraz w tłum. J. Czecha "Czarnobylska modlitwa", "Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy" i "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka"

Pani książki wciąż są na Białorusi zabronione?

- Tak, choć ostatnio Łukaszenka romansuje z Europą, więc do księgarń w Mińsku trafił pięciopak moich książek w języku rosyjskim, z czego ostatnią jest "Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka". Kosztuje jednak tyle, co trzy pensje nauczycielskie. Równocześnie wydawnictwo Łohwinau zostało zamknięte dlatego, że wydało tę książkę po białorusku. Nałożono na nie olbrzymią grzywnę. Ludzie zbierają teraz pieniądze, by wydawca mógł ją zapłacić.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej