W życiu trzeba sobie jakoś radzić. Najpierw należy zrobić rozpoznanie. Sylwia wykorzystała do tego celu Biedronkę. Jest na końcu ulicy. Nie trzeba nic kupować, wystarczy reklamówka. Przez tydzień więc Sylwia rano i wieczorem wędrowała do Biedronki. Dwa razy dziennie przechodziła pod oknami na parterze. Żadnego ruchu, wieczorem nigdy nie paliło się tam światło. Los się do Sylwii uśmiechnął.

Magda dostała cynk od koleżanki mamy. Nie zastanawiaj się, powiedziała, bo ci to sprzed nosa sprzątną. Miała rację, popyt jest spory. Magda wobec tego nie zastanawiała się, przyjechała obejrzeć dokładnie miejsce, a potem niezwłocznie umówiła się z bratem i kolegą, bo jednak o wyważaniu drzwi wiedzę ma niewielką.

Informację od znajomych dostała też Agnieszka. Mnóstwo ludzi tak robi i nic się nie dzieje, zachęcali. Nie potwierdziło się do końca.

Monika dostała dokładne instrukcje od ciotki. Ciotka mieszka na tym osiedlu i można powiedzieć, że zna realia. Szukaj okien, w których nie ma firanek, i decyduj się szybko, poradziła Monice ciotka. I dała jeszcze łom
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej