Mianowano cię królową polskiego kryminału. Dziesięć lat temu miałaś jednak inne życie. Wszystko zmieniło się, kiedy przeżyłaś wypadek samochodowy.

- Potrąciłam i zabiłam człowieka. Przez 12 lat jeździłam w trasy na różne reportaże i nigdy nic się nie stało. Wtedy jednak byłam przemęczona, zrozpaczona. Zamiast przejść żałobę po śmierci ojca, od razu wróciłam do pracy w redakcji, wydawało mi się, że to najlepszy sposób. Wypadek zdarzył się 11 dni po jego odejściu. Z Warszawy wyjechałam wczesnym rankiem, spieszyłam się do Tarnowa na materiał o stresie pourazowym u strażników służby więziennej.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej