Na początku był list: "Szanowny panie ministrze, postanowiłem napisać do pana, ponieważ uważam, że tylko pan jest w stanie wyciągnąć ten problem na światło dzienne. Pomimo wielu prób zgłaszania go do polskiej ambasady oraz eurodeputowanych nikt nawet nie kiwnął palcem, po prostu najlepiej zamieść pod dywan i nie ma problemu.

Jesteśmy narodem postrzeganym jako pracowity i wykształcony, co w dzisiejszych czasach jest olbrzymim plusem, bo na tle innych narodów Europy jesteśmy szanowani za wiedzę, jakość, fachowość i terminowość. Ale pomimo tych pozytywnych cech jesteśmy traktowani jak naród trzeciej kategorii, bez prawa do obrony.

Czy pan wie, co by się działo, gdybyśmy my w Polsce dyskryminowali firmy niemieckie, francuskie, holenderskie? Gdybyśmy aresztowali obywateli innych państw tak bez powodu, jak to mówią: » w celu wyjaśnienia «, bo są wątpliwości...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.