Gerda nie wiedziała, kim są jej rodzice. Po zakończeniu wojny dziadkowie wysłali jej 24-letnią matkę na jedną z wysp północnej Norwegii. Dziewczynkę wychowywali jako własną córkę. Cała rodzina utrzymywała, że matka Gerdy jest jej siostrą. - Oni skrywali ten wstyd w rodzinie. Zbudowali mur wokół tej sprawy. Chodziło o mojego ojca, niemieckiego żołnierza - wspomina 60-letnia dziś Gerda Inger Karlsen.

- Żadne z nas nie miało więcej niż cztery lata, kiedy rozpętało się to piekło. Nazywano nas bękartami Hitlera, śmieciami, przygłupami albo "piątą kolumną" - opowiada Tor Brandacher. Ma 63 lata. Jest dzieckiem austriackiego strzelca alpejskiego.

Także Harriet von Nickel urodziła się ze związku norweskiej dziewczyny i niemieckiego żołnierza. "Po wojnie moi zastępczy rodzice przypinali mnie łańcuchem na podwórku. Obok psa" - pisze w swojej świetnie się sprzedającej autobiografii "Niemieckie dziecko". "Gdy miałam sześć lat, sąsiad z mojej wioski wrzucił mnie do rzeki. Mówił, że chciał się przekonać, czy czarownice toną". Kiedy miała dziesięć lat, pijani chłopi wydrapali jej gwoździem swastykę na czole. "Uratowała mnie przypadkowa kobieta".
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej