Jak powstają dziś ubrania?


- Mam zacząć od początku?

Tak. Od projektu. Jesteś projektantem.

- Na jednym ze spotkań u potencjalnego pracodawcy usłyszałem: "U nas nie ma już projektowania. Po co wyważać otwarte drzwi? Nasi dostawcy z Chin przecież wiedzą lepiej, co uszyć".

Wiedzą?

- Ubrań się nie projektuje, tylko zamawia ze zdjęcia, które przysyła fabryka w Bangladeszu czy Chinach. "Zrobić wam takie same?" - pytają. Szyją dla globalnych gigantów, którzy dyktują wzory, kolory i trendy. I jak wyprodukują kolekcję, to ją fotografują i zdjęcia wysyłają w świat. Zwróć uwagę, że wszystkie ubrania są teraz podobne. Jakby ktoś pomylił metki i je źle powszywał, to nie odróżnisz marek.

Co dalej?

- Wybierasz modele ze zdjęć, a potem zamawiasz egzemplarze próbne ubrań w trzech różnych krajach. Chiny, Bangladesz, Indie. I czekasz, aż je przyślą razem z ofertą cenową. Wybierasz najtańsza ofertę, ale w miarę porządnej jakości. A potem się stresujesz, czy kontener z jesienią będzie w Polsce na czas, czyli w czerwcu.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej