Byliście razem przy porodzie Mateusza?

Marta: Przy cesarce nie wolno było nam wejść, czekaliśmy z Leszkiem przed salą, w asyście wszystkich babć, które strasznie się denerwowały. Wreszcie wywożą Mateusza w inkubatorze, takiego malutkiego, że prawie go nie widać. Idziemy za inkubatorem. Czy możemy go zobaczyć, pytamy lekarza. A on mówi: "Tylko ojciec". Nie ma tego w regulaminie, ale tak powiedział. A co ze mną, pytam, jestem partnerką, zawarłyśmy z Anną Strzałkowską związek w Wielkiej Brytanii.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej