1 września. Ksiądz Jacek Stasiak jak w każdą niedzielę przyszedł do pracy. I jak gdyby nigdy nic w kościele św. Stanisława w Aleksandrowie Łódzkim odprawił mszę. Słyną one z niezwykłej celebry - jakby co niedzielę ks. Stasiak odprawiał pasterkę.

Grała strażacka orkiestra dęta i śpiewali artyści z Centralnego Zespołu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego. Na przykład "Dziś do ciebie przyjść nie mogę", kiedy ks. Stasiak udzielał komunii.

Kościół pękał w szwach - w ławkach usiadło co najmniej 400 osób. Oprócz stałych bywalców były dzieci ze sztandarami aleksandrowskich szkół (msza była miejską inauguracją roku szkolnego), strażacy i kombatanci (świętowali rocznicę wybuchu II wojny światowej), burmistrz Aleksandrowa, miejski skarbnik i powiatowy komendant straży pożarnej.

Nikomu w kościele nie przeszkadzało to, że kilka dni wcześniej łódzka kuria ogłosiła, że udział w mszach prowadzonych przez Jacka Stasiaka to grzech ciężki.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej