Maria i Anna były kuzynkami. Kobiety po przejściach. Jedna po rozwodzie. Druga w separacji z mężem. We wrześniu ub.r. Maria uciekła z synem z domu. Do Anki.

Zamieszkały razem.

- Stworzyłyśmy rodzinę dla naszych dzieci. Normalną, bez alkoholu, bicia i awantur. Ja mam 7-letniego Kacpra. Kuzynka miała dwójkę dzieci, Ewę i Tomka. Jej córka ma 15 lat, syn 11.

Ale Anka nie żyje. 2 lutego uległa zaczadzeniu. Zmarła w szpitalu po kilku dniach. Przypadkowa, bezsensowna śmierć. Dzieci zostały same.

- Nie mają żadnej bliskiej rodziny?

- Ojciec Ewy i Tomka ma nową rodzinę i kolejne dziecko - odpowiada Maria. - Odmówił opiekowania się rodzeństwem. Zresztą ma ograniczone prawa do córki. Nawet nie zamierza pomagać finansowo. Alimentów nie płaci. Jest jeszcze dziadek dzieciaków. Wnuki kocha i nawet próbuje nas wspomóc, ale jest alkoholikiem, był karany, dlatego sąd rodzinny zdecydował że nie można mu powierzyć dzieci.
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej