Podając fałszywe dane, dałeś się na trzy tygodnie zamknąć w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Białymstoku, żeby udokumentować, jak traktowani są osadzeni. (Film pokazany został w programie TVP Tomasza Sekielskiego). Czy wybór tematu ma związek z twoimi korzeniami: jesteś pół Kubańczykiem, pół Polakiem, sam czujesz się trochę takim wiecznym imigrantem?

- To prawda, z powodu mojego pochodzenia nie czuję, że przynależę w pełni do jakiegoś narodu: na Kubie czuję się Kubańczykiem, w Polsce - Polakiem. Połowę życia spędziłem tam, połowę tu. Jako dziennikarz pracowałem też w Ameryce Południowej dla radia chilijskiego i kolumbijskiego. Czuję, że mogę mieszkać w jakimkolwiek kraju, jeśli mi się tam spodoba, jeśli mam ciekawą pracę. Wszelkie nacjonalizmy są mi skrajnie obce, nie pojmuję ich i nie chcę pojmować. Mam jedynie sentyment do kraju dzieciństwa. Do 12. roku życia mieszkałem z rodzicami i młodszym bratem na Kubie, ten okres wspominam bajkowo.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej