Tekst opublikowany w "Dużym Formacie" 14 sierpnia 2013 r.

Nikt nie powie: "Debil na wózku", bo niepełnosprawny poda go do sądu. Nikt nie będzie się czepiał czarnego, bo czarny go oskarży. Geje i lesbijki narobią szumu w mediach. A gruby nic nie zrobi, bo gruby nie ma do kogo pójść.

Alicja: - Ty jak chcesz, to sobie jesz. Jak ja jem, trzysta osób się patrzy i mówi: "O, gruba wpieprza" albo "Grubas wpiernicza loda" lub "Zobacz, jaka koszmarnie gruba, a żre!".

Katarzyna: - Na plaży cudnie opalona szczupła dziewczyna na cały głos powiedziała do męża: "Jak będę kiedyś tak tłusto wyglądać, to mnie możesz zapier...lić".

Teresa: - Poszłam na operację żylaków do szpitala. Chirurg prychnął: "Nie będę się w pani tłuszczu babrał". I odmówił.

Alicja: - Na grillu załamują się pod nami plastikowe krzesełka. Zapytałam kiedyś dziewczynę, dlaczego zdecydowała się na chirurgiczne leczenie otyłości. Ona: "Bo chcę pójść do opery".


W imieniu tych Polaków i swoim Magdalena Gajda staje w lutym 2013 roku przed senacką komisją zdrowia i mówi tak: - Najbardziej boli nas, że jesteśmy uważani za winnych swojej choroby. Wszystkie inne powstają samoistnie, my natomiast jakoby sami doprowadzamy do swojej, w związku z czym mamy to, na co zasłużyliśmy. Upokarzają nas określenia typu "tłuścioch", "grubas", "tłusty wieprz" - te akurat są najdelikatniejsze. Słyszymy, że jesteśmy leniwi, powolni, mamy niski iloraz inteligencji. Ja akurat pracowałam jako specjalista public relations dla Petrochemii Płock, kiedy łączyła się z CPN-em. Wyszedł mi z tego Orlen, który tworzy znaczną część polskiego PKB. Przynajmniej wtedy nie byłam więc chyba idiotką.

W czerwcu Magdalena Gajda zostaje rzecznikiem praw osób chorych na otyłość. Ma 41 lat. Rok temu przestała się modlić o śmierć. Statystycznie zaczęła drugą połowę życia. Przez pierwszą była gruba.

To dziecko jest za grube
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej